O blogu
Interes w czasach kryzysu? Dlaczego nie? Ten blog to historia naszej firmy, jej powstawania, ciężkich bojów, spektakularnych sukcesów i… kilku niewielkich porażek. Blog historyczki i religioznawczyni, które w ramach spełniania marzeń postanowiły otworzyć w Krakowie kawiarnię, do jakiej zawsze chciały chodzić.
Będzie o KahvaThei i o jedzeniu. Dużo o jedzeniu, wszak to podstawa. Będzie kilka przemyśleń w sprawie gospodarki i absurdów życia w Polsce – skoro mamy do wyboru: śmiać się czy płakać, to chyba lepiej się śmiać. Zakładanie interesu w Polsce jest lepsze niż komputerowa gra strategiczna! Będzie o tym, przy jakich filmach “kulinarnych” najlepiej się zrelaksować i na jakie warto iść do kina pomiędzy sernikiem a szarlotką.
Jak na to wpadłyśmy? I co ma z tym wszystkim wspólnego Ślimak?
Zapraszamy do lektury.




Ale jesteś fajna! masz super pomysły i dużo zapału ,a to napewno jest ważne. Dużo o Tobie słyszałam od Twojej Matuli która oczywiście wierzy w Ciebie . Jestem jej kolezanką ze szkoły i pewnie bedac w Krakowie skorzystamy z Twoich usług. A wtedy na żywo zobaczymy Twoje dzieła . Nie ukrywam iż taki liokal to moje marzenie , może jak skończe szkołę ( a raczej uwolnie sie) to się tym zajme.Będę trzymać za Ciebie kciuki i wspierać Cię na odległość .Może kiedyś się poznamy będzie mi miło , bo własciwie nie znam tylko Ciebie ,pewnie jestes taka dobra i miła jak reszta Twojej rodzinki i Bóg Ci to wynagrodzi , Pa pozdrawiam
Dziękuję, dziękuję
Matula wierzy, boi się, ale, jak widzę, rozpuszcza dobre wici. Do Krakowa zapraszam nieustannie, a zwłaszcza teraz na kawkę.
Śmieję się, że trzeba było olać liceum i studia i iść do gastronoma, bo teraz mi tego brakuje, ale wtedy pewnie nie poznałabym tych wszystkich fajnych ludzi, którzy mnie teraz wspierają albo i pomagają. Dlatego traktuję szeroko pojętą “szkołę” jak szkołę życia i mnóstwo dobrych wspomnień. I nie lekceważę żadnego doświadczenia, bo nie wiadomo, co się może w życiu przydać.
Jak tylko wszystko wypali, służę radą i pomocą. Do zobaczenia, mam nadzieję
Na stronę trafiłam trochę pokrętnie – przez taniec brzucha, a raczej wykłady, które mają się odbyć niebawem w Kahvathea:) Blog przeczytałam od początku do końca i chcę więcej! Wspaniale się czyta. Żałuję, że mam do was trochę daleko inaczej od razu bym pobiegła na wizję lokalną. Życzę powodzenia i trzymam kciuki
Mimo wszystko zapraszamy – z centrum jest do nas bardzo blisko, jeśli nie biec, tylko jechać tramwajem.
Jesteśmy członkami:) Klubu Włóczykija- w szkole dla osób z autyzmem.Wybieramy sie do Was w czwartek do południa,bo czwartek to taki dzień, gdzie z naszymi uczniami poznajemy i odwiedzamy rózne miejsca w Krakowie. Hmm, ponoć
trochę się różnimy od innych:)ale mamy nadzieję,ze nie będzie Wam to przeszkadzać i przyjmiecie nas równie serdecznie co innych swoich gości.
To do zobaczenia:)
Klub Włóczykija
Czujemy się zaszczyceni, będąc uznanymi nowym miejscem godnym odwiedzenia
Jeśli macie jakieś specjalne życzenia ciastkowo-deserowe, to piszcie, a na pewno coś da się wykombinować.
Cudownie!!! CUDOWNIE!!! ze jestescie, ze jest Kahva Tea na naszym osiedlu.Witajcie! Przeczytałam wasza historie i cudownie, ze proponujecie swoje otwarte serca i zapał i pasję, a nie kolejne korporacyjne – chcemy zaspokoic jak najlepiej Pana/Pani potrzeby ble ble bla. Poniewaz mam w domu prawie 3-miesiecznego maluszka i predzej i blizej i szybciej mi umówic się z psiapsiółkami tutaj u mnie na osiedlu – niz jechac do miasta (pomimo, ze to tylko 13 minut
, to w zwiazku z planowanymi spotkaniami juz rozgadałam jaka mamy fajna nowa kawiarnie i pyszne ciasteczka. Pizza i poprzednie cudo-grille sa ok, ale to nie to samo co kawa i herbata. Póki co spróbowałam szarlotki królewskiej – bardzo smaczna z kawowym akcentem na piance
To dopiero poczatek i mam nadzieje spróbowac wszystkiego. Powodzenia wam i jak najwiekszej ilosci tych nakarmionych i szczesliwych, mogacych u was odpoczac i spotkac sie. Aby ta kawiarnia przyniosła wam o wiele wiecej niz sie spodziewacie i byla waszym cudownie spełnionym marzeniem, tylko na poczatku majacym gorzki smak
))! Do zobaczenia niebawem …
Zawołałem Żonkę dziabiącą orzechy na miodownik. Przyszła, przeczytała i się wzruszyła. Dziękujemy za taką wielką porcję siły. Odwzajemnimy się nie mniejszą ciasta
Do zobaczenia.