Pod górkę
Próba dogadania siÄ™ z deweloperem przypomina walkÄ™ z wiatrakami. Pierwsza wersja – oddamy lokal najpóźniej we wrzeÅ›niu. Druga wersja – na poczÄ…tku listopada. Trzecia wersja – w poÅ‚owie listopada. Czwarta – na poczÄ…tku grudnia. W zeszÅ‚ym tygodniu usÅ‚yszaÅ‚am: “Aaaa… lokal? To 14 grudnia.” DziwiÄ™ siÄ™, że stojÄ…c wtedy, nie upadÅ‚am. W poÅ‚owie grudnia! Sarkam w duchu bardzo nieÅ‚adnie, ale, dziÄ™ki Bogu, nie jestem Julie Powell i nie bÄ™dÄ™ siÄ™ wyrażać publicznie.
Mój problem polega na bezustannym stykaniu siÄ™ z niekompetencjÄ…. O ile staram siÄ™ nie dopuszczać do sytuacji, w której z wÅ‚asnej winy zawalam coÅ› istotnego, o tyle wciąż i wciąż napotykam bezmiar ignorancji i bezczelnoÅ›ci ze strony innych. Ot, to wÅ‚aÅ›nie konkretny przykÅ‚ad. I co z tego, że mówi siÄ™, iż deweloperzy nigdy nie dotrzymujÄ… terminów? A jeżeli ja w zwiÄ…zku z zapewnieniami deweloperów zamawiam sobie terminy, umawiam ludzi do pracy? Dlaczego ja mam ponosić za to odpowiedzialność, a deweloper nie? Tylko dlatego, że siÄ™ mówi? Jakie sÄ… konsekwencje niekompetencji? Dla nich – żadne. Dla mnie ogromne, tylko dlatego, że jestem małą myszkÄ… i wielka firma może mieć mnie za nic. Najbardziej mnie zabolaÅ‚o jednak to, że ani w trakcie wizyty, ani w czasie rozmowy telefonicznej nie usÅ‚yszaÅ‚am ani razu: “przepraszamy”. Pan ze spokojem graniczÄ…cym (przynajmniej w moim odczuciu) z “tu-mi-wisizmem” oznajmiÅ‚ mi, że termin jeszcze siÄ™ przesunie… już nie miaÅ‚am siÅ‚ ani chÄ™ci tÅ‚umaczyć, jak bardzo istotne jest dla mnie, aby jak najszybciej zacząć pracÄ™. OdÅ‚ożyÅ‚am sÅ‚uchawkÄ™ telefonu kompletnie bezradna.
Dowiedziałam się dziś ponadto, że budowa tramwaju na Ruczaj ma się oddalić w czas tzw. nieokreślony, albowiem środki finansowe przeznaczone na ten cel są pilniej potrzebne, aby dokończyć budowę stadionu Wisły. Informacja jak na razie niepotwierdzona. Mam nadzieję, że to tylko głupia plotka.






