Gwoli zagajenia tematu

Gdy ostatnio na stronie polskiego Slow Foodu zobaczyÅ‚am informacjÄ™ o programie poÅ›wiÄ™conym tejże tematyce, z nieukrywanym zaciekawieniem zasiadÅ‚am do jego obejrzenia. Program “Ostry dyżur Jedynki” można zobaczyć TUTAJ, trwa ok. 30 min.

Choć zaczynaÅ‚o siÄ™ dobrze – od skrótowej prezentacji zaÅ‚ożeÅ„ ruchu Slow Food, to z każdÄ… minutÄ… byÅ‚o coraz gorzej, a kompletny dramat przydarzyÅ‚ siÄ™, gdy gÅ‚os zaczęła zabierać Pani Iwona Schymalla. Na sali, poza profesorami, wÅ‚adzÄ… i dietetykiem goÅ›ciÅ‚a też “osobowość medialna”* w postaci Pana Okrasy. Z niejakim zdziwieniem musiaÅ‚am przyznać, że Karol Okrasa i Pani Agnieszka KrÄ™glicka byli najbardziej w temacie, jeÅ›li mogÄ™ to tak kolokwialnie ująć. CaÅ‚a reszta, na czele z prowadzÄ…cÄ…, utożsamiaÅ‚a Slow Food z jakiÅ› przedziwnym miksem tradycji żywieniowej, dietetyki i kardiologii (a zwÅ‚aszcza wyjÄ…tkowo haÅ‚aÅ›liwa pani dietetyk).

Gdybym nie wiedziaÅ‚a, czym jest Slow Food, z tego programu nigdy bym siÄ™ nie dowiedziaÅ‚a, a już na pewno wyniosÅ‚abym mylne wrażenie. Gdybym nie wiedziaÅ‚a, czym jest Slow Food – po tym programie z całą pewnoÅ›ciÄ… dÅ‚ugo nie miaÅ‚abym ochoty siÄ™ dowiedzieć. Rozhisteryzowani dietetycy i bijÄ…cy na alarm lekarze nie sÄ… mi po drodze. Slow Food może siÄ™ z nimi zgadzać  w temacie żywnoÅ›ci przygotowywanej tradycyjnymi metodami, ale kto powiedziaÅ‚, że tradycyjnie znaczy zawsze zdrowo?

Mierzi mnie każdorazowe podkreÅ›lanie przez specjalistów (a może “specjalistów”) wyższoÅ›ci kuchni na ten przykÅ‚ad wÅ‚oskiej nad polskÄ…. To jak wykazywanie wyższoÅ›ci konia pociÄ…gowego nad Å›winiÄ… – każde sÅ‚użyÅ‚o czemu innemu w historii ludzkoÅ›ci. Gdyby WÅ‚osi (trzymajÄ…c siÄ™ przykÅ‚adu) żyli w naszej strefie klimatycznej, kiedy zimÄ… byÅ‚ Å›nieg i rzeki zamarzaÅ‚y (ja to jeszcze pamiÄ™tam!), to mogliby siÄ™ co najwyżej tÄ… swojÄ… cudownÄ… oliwÄ… z oliwek po noskach posmarować. Inna kwestia to tradycja zamożnoÅ›ci – polski chÅ‚opski stół byÅ‚ bogaty w pieczywo żytnie (pszenne byÅ‚o luksusem), roÅ›liny przetwarzane na wszelkie możliwe sposoby i polewki piwne, a później ziemniaki. I wszechobecny głód. Niedobory wystÄ™powaÅ‚y w zakresie tÅ‚uszczy i biaÅ‚ek. Stół szlachecki to z kolei miÄ™siwa, które pokazywaÅ‚y status finansowy obywatela Rzeczypospolitej. W Polsce powojennej, gdy komunizm doprowadziÅ‚ do kompletnego pomieszania wartoÅ›ci, ciÄ…gle w pamiÄ™ci spoÅ‚ecznej trwaÅ‚ podziaÅ‚ na miÄ™snych i bezmiÄ™snych, tyle że teraz te dobra staÅ‚y siÄ™ udziaÅ‚em innych grup spoÅ‚ecznych. I nadal, nie zapominajmy, to wÅ‚aÅ›nie okreÅ›lona dieta, przypuszczam, że zakodowana w genach, sprawia, że nigdy nie bÄ™dziemy odżywiać siÄ™ jak WÅ‚osi (mówiÄ™ o ogólnie pojÄ™tym spoÅ‚eczeÅ„stwie, nie o jednostkach), bo bÄ™dzie nam zwyczajnie za zimno!

Jeśli więc traktować Slow Food jako w pewnym sensie powrót do korzeni, do tradycji żywieniowej danego regionu i, w szerszym ujęciu, kraju, to volens nolens musimy się pogodzić, że nasza tradycja to ziemniaki, pszenica, piwo i mięso. Sorry, Winettou.

* W jednej z bardzo drogich krakowskich szkół kulinarnych na liÅ›cie osób prowadzÄ…cych zajÄ™cia znajdujÄ… siÄ™ przede wszystkim wybitni szefowie kuchni z przeróżnych hoteli, n.p. Pan Jan Kowalski, szef kuchni w hotelu X, po czym zostajÄ… wymienione jego tytuÅ‚y i zasÅ‚ugi na polu kulinarnym. Na szczycie listy natomiast widnieje “Karol Okrasa – osobowość medialna”.

“Ratatouille”

ZabraÅ‚am siÄ™ wczoraj za pisanie recenzji książki “Julie i Julia. Rok niebezpiecznego gotowania”, ale po dwóch zdaniach skasowaÅ‚am notatkÄ™. To “dzieÅ‚o” jest tak beznadziejne, że nie zasÅ‚uguje nawet na negatywnÄ… recenzjÄ™. Dla poprawy humoru obejrzaÅ‚yÅ›my wieczorem z my sElf “Ratatouille” (jakoÅ› nie przepadam za polskim tytuÅ‚em “Ratatuj”).


Ratatouille

Film jest uroczÄ…, sÅ‚odkÄ… (momentami dosÅ‚ownie) animacjÄ… o szczurku, który postanawia zostać szefem kuchni. MyÅ›l przewodnia filmu: “Gotować każdy może!” w tym konkretnym przypadku nabiera wiÄ™c dość przewrotnego znaczenia. Szczurek Remy okazuje siÄ™ być Prawdziwym Kucharzem przez wielkie “P” i wielkie “K”, lepszym nawet od wyszkolonych pracowników sÅ‚ynnej restauracji. I nigdy nie trzyma siÄ™ przepisów, co jest akurat nam szczególnie bliskie (miaÅ‚am zrobić chlebek z persymonÄ…; persymona wyszÅ‚a, wiÄ™c chlebek jest z brzoskwiniami – i tak smakuje pysznie), a efekt koÅ„cowy zawsze zadowala, a czÄ™sto wrÄ™cz zachwyca.

Film, co zauważono w recenzjach, nie wpada w manierÄ™ “Shreka” i nie próbuje przerabiać oryginaÅ‚u na wersjÄ™ polskÄ… (o ile w “Shreku” siÄ™ to udaÅ‚o, to niektóre próby naÅ›ladownictwa miewaÅ‚y siÄ™ już znacznie gorzej). Drobne smaczki, n.p. mohery czy pan z Sanepidu, bawiÄ…, a nie drażniÄ…, co poczytujÄ™ za dużą zaletÄ™. Gotowe potrawy, choć animowane, wyglÄ…dajÄ… jak prawdziwe, a finaÅ‚owe ratatouille pobudza Å›linianki.

Zatem… gotować każdy może, zmieniać przepisy także. MajÄ…c to w pamiÄ™ci, wróćmy ze spokojnym sumieniem do kuchni.

A poczytać o filmie można m.in. TUTAJ.

“Tortilla soup”

Czy można ze zmartwienia postradać zmysły?
Czy można być kucharzem, nie czując smaku?
Czy miłość i dobra kuchnia wystarczą, żeby zapewnić dzieciom szczęście?

“Tortilla soup” to apetyczny, pogodny film z gotowaniem w roli głównej – liczne sceny, podczas których przygotowuje siÄ™ najbardziej wymyÅ›lne potrawy kuchni latynosko-amerykaÅ„skiej, sprawiajÄ…, że Å›linka napÅ‚ywa do ust i zapomina siÄ™ o tym, że za oknem europejski ziÄ…b i wilgoć. Takie jest bowiem ich zadanie – nie bez powodu hasÅ‚o reklamowe filmu brzmi “Komedia, która pobudza apetyty”. Zbliżenia na kukurydzÄ™, wyrób pÄ™dzla z liÅ›cia czy bulgoczÄ…ce na dziesiÄ™ciopalnikowej kuchni garnuszki z sosami sÄ… nakrÄ™cone z prawdziwym wyczuciem, bez niepotrzebnej mistyki, jaka czÄ™sto otacza gotowanie w filmach kulinarnych. Nam szczególnie przypadÅ‚ do gustu sposób podawania guacamole.

A tutaj dla chętnych jest przepis na tytułową zupę.

“Czekolada”, czekolada…

DziÅ› spadÅ‚ pierwszy Å›nieg. To nie żart, jest 14 października i spadÅ‚ pierwszy Å›nieg. Jutro moi rodzice obchodzÄ… kolejnÄ… rocznicÄ™ Å›lubu, a ja oficjalnie rejestrujÄ™ swojÄ… firmÄ™. LubiÄ™ “piÄ™tnastki”. Åšnieg i samotne popoÅ‚udnie (nie liczÄ…c towarzystwa paciorkowca, który zagnieździÅ‚ siÄ™ w moim ciele – tymczasowo i Kotów, które zadomowiÅ‚y siÄ™ w naszym mieszkaniu – zameldowane na staÅ‚e) daÅ‚y wrażenie, że to już ÅšwiÄ™ta. Mieszkanie zimÄ… pachnie inaczej, pachnie ÅšwiÄ™tami. Tak bardzo chciaÅ‚abym, bo to przecież już bÄ™dzie prawie to…

Nie dajÄ…c siÄ™ ostatecznie porwać nostalgii, siÄ™gnęłam po czekoladÄ™. I “CzekoladÄ™”. OglÄ…daÅ‚am ten film już dość dawno temu, ale pod wpÅ‚ywem my sElf postanowiÅ‚am sobie przypomnieć. Tym razem tylko ja i Werbena. PioÅ‚un spaÅ‚ w kuchni, a Åšlubny poszedÅ‚ do pracy, ale pamiÄ™tam, że przy naszym pierwszym seansie wyglÄ…daÅ‚, jakby zrobiÅ‚o mu siÄ™ nieco sÅ‚abo w trakcie sceny z polewaniem kurczaka czekoladowym sosem.

cup-of-chocolate

“MiarÄ… dobroci nie jest to, czego nie robimy. Jest niÄ… to, co tworzymy i w jaki sposób staramy siÄ™ wyciagnąć rÄ™kÄ™ do drugiego czÅ‚owieka.” To parafraza chyba mojego ulubionego cytatu z “Czekolady”. To film o ludziach – zagubionych, samotnych i nieszczęśliwych. Å»yjÄ…c z dnia na dzieÅ„ bez próby zmiany rzeczywistoÅ›ci, akceptujÄ… to, co przyniesie im los i udajÄ… równoczeÅ›nie, że przecież wszystko jest w porzÄ…dku. I nagle, zupeÅ‚nie niespodziewanie, w ich życiu pojawia siÄ™ dobry duch, wróżka, która przepÄ™dza smutki, a żal topi w filiżance gorÄ…cej czekolady.  To opowieść magiczna nie tylko ze wzglÄ™du na swojÄ… poetykÄ™, sposób prowadzenia narracji, filmowania, ale przede wszystkim prezentowania głównych bohaterów i wróżki, która wreszcie po wiekach wÄ™drówki odnajduje dom.

Ale dla mnie “Czekolada” to jakby parafraza SlowFoodu. Jest nas niewielu, ale wierzymy, że to, co robimy, jest dobre i sÅ‚uszne. Ta wiara, może nie od razu, ale przekona innych. Powolutku, trzeba dać spróbować ludziom tej slowfoodowej czekolady, niech siÄ™ uÅ›miechnÄ…, niech zobaczÄ…, jaka radość pÅ‚ynie z jedzenia i z tego, co jest kluczem do sukcesu – z radoÅ›ci bycia razem. SlowFood jak sklepik z czekoladÄ… – to miejsce, gdzie spotykajÄ… siÄ™ ludzie.

Poza tym “Czekolada” jest wizualnie piÄ™knym filmem. Z lekkÄ… zazdroÅ›ciÄ… oglÄ…daÅ‚am przygotowania do otwarcia, pamiÄ™tajÄ…c jednak, że już niedÅ‚ugo czeka mnie to samo. Jak podglÄ…dacz w kuchni, zerkaÅ‚am przez ramiÄ™ głównej bohaterce, by podpatrzyć jej sztuczki i pomysÅ‚y. Wciąż nie do koÅ„ca wierzÄ…c, że bÄ™dzie to też moim udziaÅ‚em.

tease-chocolat-film1 “Czekolada”. To film dla kobiet, bo przecież wróżka jest w każdej z nas. A ja każdej z nas życzÄ™, by znalazÅ‚a dom, którego od tylu wieków szuka.

Tutaj znajdziecie nieco wiÄ™cej o “Czekoladzie”. A dla chandrowiczów jesiennych – domowy przepis i gwarantowany smak dzieciÅ„stwa:

KostkÄ™ masÅ‚a rozpuÅ›cić ze szklankÄ… cukru i 1/2 szklanki wody w rondelku. Doprowadzić do wrzenia, ale nie gotować. Do gorÄ…cego jeszcze wsypać torebkÄ™ mleka w proszku i kakao – ile tylko lubicie. Od gorÄ…cej bÄ™dzie bolaÅ‚ brzuch (choć Åšlubny nigdy mi nie wierzy), za to miska czekolady na popoÅ‚udniowy Å›nieg – niezastÄ…piona.

Wrażenia po “Juliach”

“What is better than butter?”

Drugi film z rzÄ™du, gdzie gloryfikacja masÅ‚a przechodzi ludzkie pojÄ™cie. Nawet Åšlubny stwierdziÅ‚ wczoraj: “DodaÅ‚em maseÅ‚ko do kalafiora i smakuje dużo, dużo lepiej.” Zatem co jest lepszego w Å›wiecie niż masÅ‚o? WiÄ™cej masÅ‚a. Ewentualnie jeszcze wiÄ™cej masÅ‚a.

My sElf stwierdziła przed seansem, że to będzie naprawdę dobry film i nie myliła się. Czekałam dwa miesiące, potem czekałam, aż przeminą reklamy i napisy początkowe. I już po filmie. Niestety.

julie-and-julia-movie-still

Meryl Streep jest rewelacyjna, jak zwykle. Julia Child w jej wykonaniu przekonuje nie tylko wyglÄ…dem, ale i gÅ‚osem, i zachowaniem. Od przedwczoraj wbiegam do kuchni z “Bon apetit!” na ustach, wypowiedzianym koniecznie z nieco piskliwym akcentem na “bon” oraz “tit”. PokonujÄ…c dystans kilkudziesiÄ™ciu lat potrafi przekonać, że jajka wcale nie sÄ… oÅ›lizgÅ‚e i obrzydliwe, masÅ‚o nie zabija, można zaryzykować rzÄ™siste Å‚zy męża dla satysfakcjonujÄ…cej góry cebuli i bez kompleksów stać siÄ™ Å›wietnÄ… kucharkÄ… w zarezerwowanym dla mężczyzn Å›wiecie kuchni francuskiej. Jak powiedziaÅ‚a Meryl Streep o Julii: “It wasn’t about her glamour, it was about the force of her personality.”

Co mnie nieco rozczarowaÅ‚o, to osoba Julie Powell. Nie mam nic do zarzucenia Amy Adams, zagraÅ‚a tak, jak powinna, to tylko jej bohaterka jest jakaÅ› taka… maÅ‚o sympatyczna. Zapatrzona w siebie, z każdÄ… minutÄ… filmu coraz bardziej egocentryczna, nawet jej “przemiana” i przepraszanie męża (dokonane zresztÄ… przy pomocy bloga – co to za dziwaczne obyczaje?) jakoÅ› mnie nie przekonaÅ‚y. I nietrudno mi zrozumieć niechęć Julii Child dla caÅ‚ego przedsiÄ™wziÄ™cia. Jest zasadnicza różnica miÄ™dzy tymi dwiema kobietami – Julia gotowaÅ‚a dla innych, Julie dla siebie.

Film jest także opowieÅ›ciÄ… o mężach. WspierajÄ…cych na każdym kroku, w chwilach sukcesu i niepowodzeÅ„. O mężach, którzy prawie siÄ™ nie przedstawiali – dowiadujemy siÄ™ ledwie, że pan Child jest dyplomatÄ… bibliotekarzem, a pan Powell redaktorem pisma archeologicznego (?). Ale zawsze trwali przy swoich kobietach, które postanowiÅ‚y speÅ‚niać marzenia, czasem zbyt wielkim kosztem.

I jest wreszcie czwarty bohater, a w zasadzie bohaterka “Julie i Julii”. Kuchnia. Przezornie przed filmem poszliÅ›my na obiad, by juz przy jednej z pierwszych scen nie cierpieć katuszy. Torty, soczyste woÅ‚owiny, nawet kraby! Wszystko wygladaÅ‚o piÄ™knie, pysznie, smakowicie. Na sali kinowej niemalże czuÅ‚o siÄ™ zapach smażonego miÄ™sa i cebuli.

“Na widok takiej iloÅ›ci masÅ‚a niemal stanęło mi serce”. Polecam gorÄ…co miÅ‚oÅ›nikom kuchni. A także nie-miÅ‚oÅ›nikom. A po filmie koniecznie zapraszam na De’Serek.

“Å»ycie od kuchni”

- Czy znasz trzy sekrety kuchni francuskiej? – pyta Kate, wbiegajÄ…c po schodach.
- Tak! – odpowiada jej Nick.
- Tak? Jakie?
- MasÅ‚o! MasÅ‚o! I… masÅ‚o!

To chyba bÄ™dzie jeden z moich ulubionych cytatów filmowych, a pochodzi z filmu “Å»ycie od kuchni” (“No reservations”), nakrÄ™conego na podstawie austriacko-niemiecko-wÅ‚osko-szwajcarskiego pierwowzoru z 2001 roku “Tylko Marta” (“Bella Martha”/”Mostly Martha”). Podobno oryginaÅ‚ lepszy. Nie wiem, widziaÅ‚am tylko “hamerykaÅ„skÄ…” (jak to zwykÅ‚a mawiać moja babcia) wersjÄ™.

Film przewidywalny do bólu. “Zasznurowana” Catherine Zeta-Jones gra tam szefowÄ… kuchni w wykwintnej restauracji. Powoli otwiera siÄ™ na Å›wiat i ludzi pod wpÅ‚ywem uroczej siostrzenicy Zoe i nowego kucharza Nicka, miÅ‚oÅ›nika opery i paskudnych spodni. OczywiÅ›cie na koÅ„cu wszyscy siÄ™ w sobie zakochujÄ…, żyjÄ… dÅ‚ugo i szczęśliwie, pracujÄ…c we wÅ‚asnym bistro.  BrakowaÅ‚o mi w tym filmie emocji. Åšmierć matki jakoÅ› nieszczególnie obeszÅ‚a Zoe, zwiÄ…zek głównych bohaterów rozwija siÄ™ bez rumieÅ„ców, niektóre w zaÅ‚ożeniu romantyczne dialogi budziÅ‚y salwy Å›miechu (i bezlitosne komentarze – dobrze, że nie byliÅ›my w kinie).

Życie od kuchni

A mimo wszystko uważam, że warto obejrzeć ten film.  Dla ciasno wiÄ…zanych fartuchów, wymachiwania przepiórkami, ciÄ…gle pojawiajÄ…cego siÄ™ w tle: “Carpaccio!”. Dla trufli, które Zoe wrzuca do kosza na Å›mieci (bo cuchnÄ…), nie majÄ…c pojÄ™cia, że kosztowaÅ‚y “2 200 za funt”. Dla scenek u psychoanalityka (“Paluszki rybne?! Mam jej podać paluszki rybne?!”) i scen, jakie Kate urzÄ…dzaÅ‚a bezczelnym goÅ›ciom.  Wreszcie dla caÅ‚ej “kuchennej” oprawy filmu, który wyglÄ…daÅ‚ naprawdÄ™ wyjÄ…tkowo smakowicie i nawet po pysznym obiedzie Å›linka ciekÅ‚a.

Zabawne jest wyÅ‚apywanie niuansów (Å›wieże kakao na caÅ‚odniowym tiramisu – niemożliwe!), dziwienie siÄ™ stanowi higieny (co prawda kuchnia lÅ›niÅ‚a czystoÅ›ciÄ…, ale Zoe siedziaÅ‚a na blacie z nierdzewki w butach i kurtce – a gdzie Sanepid?) i możliwoÅ›ciom organizacyjnym restauracji (codziennie caÅ‚y personel znajdowaÅ‚ czas na popoÅ‚udniowe obiadki).

ChciaÅ‚abym zobaczyć “MartÄ™”, żeby przekonać siÄ™, na czym polega jej “lepszość”, skoro scenariusz jest żywcem przepisany w amerykaÅ„skiej wersji. No i aby przekonać siÄ™, jak wyglÄ…da po europejsku sos szafranowy – idee fix głównego bohatera.

W obawie przed lenistwem

Jak w temacie – zaczęłam czytać blog Julie Powell. Choć nie znoszÄ™ czytania na ekranie komputera, to tym razem odrzuciÅ‚am moje fobie i nieuzasadniony niczym konserwatyzm (jedynym wytÅ‚umaczeniem jest zapach kartek książki) i zabraÅ‚am siÄ™ do dzieÅ‚a.

Inna sprawa, że książki Julie Powell i Julii Child są w Polsce nieosiągalne, co smuci mnie głęboko. Może po filmie ta przykra sytuacja się zmieni. Póki co pozostaje mi cieszyć się blogiem:
The Julie/Julia Project

Tak w ogóle ten wpis jest wstępem i obietnicą, że wkrótce (naprawdę wkrótce, jak tylko zrobimy projekt kuchni) pojawią się wreszcie artykuły na temat serów i masła. Zwłaszcza ten ostatni temat w kontekście KahvaThei jest szczególnie ważny i bliski mojemu gotowaniu.

“Julie & Julia”

9 sierpnia do amerykaÅ„skich film wszedÅ‚ film “Julie & Julia”, dwie historie połączone w jeden obraz: Julii Child, która w latach 60. zrewolucjonizowaÅ‚a amerykaÅ„skÄ… kuchniÄ™ oraz Julie Powell, blogerki XXI wieku, która postanowiÅ‚a w 365 dni zrealizować wszystkie przepisy z książki swej imienniczki, a kuchenne perypetie opisywaÅ‚a na blogu. Blog z czasem przerodziÅ‚ siÄ™ w książkÄ™ “Julie and Julia: 365 Days, 524 Recipes, 1 Tiny Apartment Kitchen”, a ta staÅ‚a siÄ™ podstawÄ… scenariusza filmowego.

Julia Child i... wałki

Julia Child i... wałki

W roku 1961 ukazaÅ‚a siÄ™ książka “Mastering the Art of French Cooking”, a w 1963 r. Julia Child zadebiutowaÅ‚a w pierwszym “gotowaniu na ekranie”, a jej show o tytule “The French Chef” sprawiÅ‚, że pokochali jÄ… rodacy, a… znienawidzili Francuzi. ByÅ‚a AmerykankÄ…! I Å›miaÅ‚a nazywać siÄ™ chefem! AmerykaÅ„ski chef kobieta – to byÅ‚o dla Francuzów zbyt wielkie nagromadzenie oksymoronów w jednym zdaniu. Jakby nie patrzeć na JuliÄ™, podźwignęła ona powoli upadajÄ…cÄ… kuchniÄ™ klasycznÄ…, a Å›wiatu przywróciÅ‚a Escoffiera, dodatkowo wprowadzajÄ…c go do domów Å›redniej klasy.  OdarÅ‚a co prawda z aury tajemniczoÅ›ci sos hollendaise i beszamel, twierdzÄ…c, że nawet dziecko jest w stanie zrobić je w 5 minut, ale w zamian sprawiÅ‚a, że kobiety przestaÅ‚y bać siÄ™ gotowania. ZarażaÅ‚a entuzjazmem, radoÅ›ciÄ… życia, radoÅ›ciÄ… gotowania i jedzenia. Filmowa Julia na pytanie: “Co najbardziej lubisz robić?”, odpowiada: “Jeść. I jestem w tym Å›wietna.”

Zwiastun “Julie & Julia”

Film zapowiada siÄ™… smakowicie. Niestety polska premiera dopiero 2 miesiÄ…ce po oficjalnej – 9 października. Do tego czasu pozostaje nam tylko pokucharzyć.

www.kahvathea.pl | WordPress | projekt graficzny: Artedotum.pl