Problem szefa

Problem szefa polega na tym, że jest szefem. I wydaje mu/jej siÄ™, że skoro zasiada na tym jakże szacownym stanowisku to byÅ‚ ku temu powód. Przypuszczam, że zazwyczaj tak wÅ‚aÅ›nie siÄ™ dzieje (w normalnych instytucjach tudzież firmach). Ja natomiast w mojej krótkiej karierze zawodowej miaÅ‚am do czynienia z jednym, bardzo przykrym rodzajem szefa – “Tego, Który Wie”.

Taki szef zza wysokoÅ›ci swojego jakże szacownego biurka wie lepiej. Wiedzieć lepiej znaczy w tym konkretnym przypadku “usprawniać pracÄ™, optymalizować zyski i dziaÅ‚ać tym samym na rzecz poprawy bytu pracownika”. Kupa prawda. Zgodnie z powiedzeniem – zapomniaÅ‚ wół, jak cielÄ™ciem byÅ‚ – ksztaÅ‚tuje siÄ™ osobowość osoby, która nagle zaczyna “kierować”. Jest to dla mnie absolutnie niepojÄ™te, jak bardzo tzw. stanowisko potrafi przyprawić o nagÅ‚y atak despotyzmu, idiotyzmu i nadmiaru wody sodowej w niektórych częściach ciaÅ‚a.

Ponieważ, jak wykazaliÅ›my, szef wie lepiej, przeto zaczyna tak wszystko organizować, że praca staje siÄ™ niemożliwa i, jeÅ›li pracownicy sami siÄ™ nie dogadajÄ… (co zazwyczaj robiliÅ›my), wszystko rozpada siÄ™ w drobny mak, a petenci mogÄ…… chciaÅ‚am napisać, że mogÄ… caÅ‚ować klamkÄ™, ale i tak petenci zawsze bÄ™dÄ… wrzeszczeć. Szef ponadto zazwyczaj, zostajÄ…c szefem, nagle dostaje amnezji i kompletnie zapomina, czym siÄ™ dana jednostka zajmuje, wiÄ™c zielonego pojÄ™cia nie ma o pracy. Ot, taki smutny wniosek z nie mniej smutnych obserwacji.

Mam na to prostÄ… radÄ™ – szefie, do roboty! Chcesz zarzÄ…dzać instytucjÄ…? Zainteresuj siÄ™, jakÄ… pracÄ™ wykonujÄ… twoi pracownicy, a nie tylko oznajmiaj swojÄ… wolÄ™. Chcesz kierować kawiarniÄ…? StaÅ„ czasem za ladÄ…. Nagle stanie siÄ™ jaÅ›niejsze, o co te nieszczÄ™sne “sklepowe” ciÄ…gle marudzÄ…. Nie wpadaj w godzinach szczytu, żadajÄ…c kawy. No i – spróbuj zrozumieć pracownika, co oznacza czÄ™sto zastosowanie bardzo prostych metod.

Jestem idealistką? Możliwe, ale poprosiłam wszystkich moich znajomych i przyjaciół, aby mocno walnęli mnie w głupi łeb, kiedy zacznę się dziwnie zachowywać. I obiecałam, że się nie obrażę. Ani nie zacznę usprawniać im pracy.

Slow Food i inne nieszczęścia

Od jakiegoÅ› czasu trwa moda na ekologiÄ™ – media przekonujÄ… nas do siatek wielokrotnego użytku, Unia Europejska do energooszczÄ™dnych żarówek, wÅ‚adze miast do segregacji Å›mieci, celebrities do ubraÅ„ vintage i DIY, lobby cyklistów do zamiany samochodu na rower… Na sklepowych półkach tÅ‚oczÄ… siÄ™ produkty “eco”, “organic”, “GMO free”, “fair trade”, a nawet “polecane przez Slow Food”.

Można dostać zawrotu głowy.
Ale oto – krótki przewodnik po labiryncie oznaczeÅ„ tzw. zdrowej żywnoÅ›ci, czyli czego siÄ™ po KahvaThei możecie spodziewać, a czego raczej nie.

żywność ekologiczna – oznaczenie produktów powstaÅ‚ych przy wykorzystaniu metod naturalnych, czyli tradycyjnymi metodami, bez użycia Å›rodków chemicznych i obciążania Å›rodowiska bardziej niż dzieje siÄ™ to w naturze. Produkty oznaczone w ten sposób nie zawierajÄ… konserwantów, pozostaÅ‚oÅ›ci po antybiotykach, hormonach czy pestycydach. Najczęściej ich smak nie różni siÄ™ od żywnoÅ›ci nieorganicznej.

organic – angielskie okreÅ›lenie oznaczajÄ…ce żywność ekologicznÄ…, stosowane czÄ™sto zamiennie z przedrostkiem BIO.

GMO free – jak Å‚atwo siÄ™ domyÅ›lić, oznaczenie to pojawia siÄ™ na produktach, w których kod DNA nie ingerowaÅ‚ czÅ‚owiek. Organizmy modyfikowane genetycznie (transgeniczne) to nowy pomysÅ‚ naszej cywilizacji. Nie udowodniono jeszcze negatywnego wpÅ‚ywu takich modyfikacji na ludzki organizm, ale nie udowodniono także braku tego wpÅ‚ywu. Modyfikacje genetyczne nie majÄ… wpÅ‚ywu na smak produktu, ale zmniejszajÄ… różnorodność gatunkowÄ….

Fair Trade – oznaczenie “żywnoÅ›ci etycznej”, czyli produktów, których wytwórcy dostali za swojÄ… pracÄ™ uczciwÄ… zapÅ‚atÄ™, dziÄ™ki czemu gospodarka lokalnej spoÅ‚ecznoÅ›ci mogÅ‚a siÄ™ rozwijać. To nie oznacza jednak, że towary oznaczone tym znakiem majÄ… lepszy smak i sÄ… zdrowsze.

żywność wegaÅ„ska – produkty niezawierajÄ…ce żadnych skÅ‚adników odzwierzÄ™cych, a wiÄ™c miÄ™sa, nabiaÅ‚u, jajek, żelatyny, miodu, barwników takich jak koszenila itd. Nie sÄ… zdrowsze, smaczniejsze ani mniej szkodliwe dla Å›rodowiska niż produkty niewegaÅ„skie.

Jak do tego wszystkiego ma siÄ™ Slow Food?

Slow Food jako towarzystwo broniÄ…ce prawa do smaku, ale także troszczÄ…ce siÄ™ o niepowtarzalne produkty lokalne na pewno nie mija siÄ™ z zaÅ‚ożeniami rolnictwa i hodowli ekologicznej, ale i też nie idzie z nimi rÄ™ka w rÄ™kÄ™. Smak jest najważniejszy, a wiÄ™c lepiej kupić kurÄ™ ze wsi niż pasionego hormonami brojlera w hipermarkecie – pamiÄ™tajmy jednak o food miles i zasadach dotyczÄ…cych żywnoÅ›ci lokalnej! Jajka Å›ciółkowe kupione w najbliższym sklepiku wygrywajÄ… z tymi przywiezionymi z ekologicznego gospodarstwa na drugim koÅ„cu Polski.

Z GMO jest gorzej, bo upowszechnienie organizmów tego typu uczyni mniej opÅ‚acalnÄ… hodowlÄ™ rzadszych ras i gatunków, a wiÄ™c zostanie zaburzona różnorodność smakowa – a wiÄ™c Slow Food kategorycznie odrzuca organizmy transgeniczne. ZaÅ‚ożenia Fair Trade obejmujÄ… kwestie spoÅ‚eczno-ekonomiczne, nie majÄ…ce wpÅ‚ywu na smak produktu, jednak produkt powstaÅ‚y bez poszanowania praw spoÅ‚ecznoÅ›ci lokalnych nie może być uznany przez Slow Food za wartoÅ›ciowy, dlatego kupujÄ…c produkty importowane należy w miarÄ™ możliwoÅ›ci wybierać te oznaczone znakiem Fair Trade.

A co do diety wegaÅ„skiej… O tym bÄ™dzie wkrótce.

Krótko mówiÄ…c, w KahvaThei można bÄ™dzie zjeść i wypić przede wszystkim smacznie, lokalnie i różnorodnie – czyli jak Slow Food przykazaÅ‚.

Dom, Który Czyni Szalonym

PojechaliÅ›my do Pewnej Spółki, aby zÅ‚ożyć wniosek o przyłączenie prÄ…du. WystaliÅ›my siÄ™ w 20-metrowej kolejce do Punktu ObsÅ‚ugi Klienta, co trwaÅ‚o okoÅ‚o godziny, po czym, gdy wreszcie usiedliÅ›my, dowiedzieliÅ›my siÄ™, że mamy siÄ™ udać do pokoju 109. W którym nie byÅ‚o nikogo. Czekamy znów, robiÄ…c siÄ™ coraz bardziej gÅ‚odni. Wreszcie… poinformowano nas, że niestety, ale naszÄ… sprawÄ™ zaÅ‚atwimy w pokoju 007. W którym to pokoju uprzejmy pan stwierdziÅ‚, że on tego nie zaÅ‚atwia i mamy iść do… Punktu ObsÅ‚ugi Klienta!

W tym momencie miałam wrażenie, że się rozpłaczę, więc usiadłam i zaczęłam wyłuszczać, że właśnie stamtąd wracam. Pan sie poirytował, że spychają na niego robotę i wybiegł. Po jakimś czasie wrócił z dyrektorem, który zabrał nas z powrotem do 109, gdzie poinformował wcześniej spotkanego pana, iż ma nas obsłużyć (mimo że podobno nie zajmuje się tymi sprawami).

Ech…  a to dopiero poczÄ…tek zbierania zaÅ›wiadczeÅ„ i oÅ›wiadczeÅ„ z różnych firm, żebym mogÅ‚a zacząć pÅ‚acić im za prÄ…d (muszÄ™ mieć podpisane przez facowego elektryka oÅ›wiadczenie, które pozwoli mi zÅ‚ożyć wniosek o możliwość zawarcia umowy, a Firma dopiero siÄ™ zastanowi, czy chce ze mnÄ… tÄ™ umowÄ™ podpisać; potem, jeÅ›li siÄ™ zgodzÄ…, bÄ™dÄ™ musiaÅ‚a poczekac i tak…)! Istny Dom, Który Czyni Szalonym (pozdrawiamy Asteriksa).

Mleko w stanie nieważkości

JechaliÅ›my sobie ze Åšlubnym po wizycie w Sanepidzie i komentowaliÅ›my nasze najnowsze “osiÄ…gniÄ™cia”.

- Wiesz, to nie o to chodzi, że Sanepid sam w sobie jest zÅ‚y, tylko te przepisy sÄ… kompletnie nieżyciowe – mruknęłam w podsumowaniu.
- Ale polski Sanepid nie ma wpływu na to, jakie ustawy się przyjmuje?
- Czy ja wiem? Teraz to wszystko Unia i jej dyrektywy. Każą wprowadzać, to się wprowadza.
- No to ja już wiem, po co te dwa magazyny!
- Hmm?
- Przecież w stanie nieważkości jest całkiem możliwe, że to przeklęte mleko może się wydostać i zalać mąkę! Ale przecież nie na Naszej Ziemi!

To może gwoli wyjaśnienia, bo dla niektórych nasza wymiana zdań może wydać się absurdalna: cały system HACCP został wymyślony dla potrzeb NASA i wprowadzony podczas lotów kosmicznych, a potem (w dużym uproszczeniu) panowie z UE stwierdzili, że się nada do kontroli procesów technologicznych w produkcji żywności. A jednym z wymogów sanitarnych jest, aby magazyn mokry (czyt. lodówka) był oddzielony ścianką działową i drzwiami od magazynu suchego (czyt. szafka na mąkę/cukier).  Stąd właśnie koncepcja mleka swobodnie przemieszczającego się w magazynie i wchodzącego w ostrą reakcję z mąką w wyniku czego powstają małe, słodkie bułeczki.

“Never apologize!”

“Never apologize”, mawiaÅ‚a Julia Child, kiedy coÅ› w kuchni poszÅ‚o nie tak, jak trzeba. Kiedy naleÅ›niki, zamiast spektakularnie zrobić fikoÅ‚ka w powietrzu i spaść na patelniÄ™, lÄ…dowaÅ‚y na podÅ‚odze. Kiedy homar (tak sobie imaginujÄ™) odmawiaÅ‚ zgonu i uparcie przeżywaÅ‚ gotowanie, kiedy… Jest tyle sytuacji w trakcie gotowania, które budzÄ… w nas irytacjÄ™, a czÄ™sto i zÅ‚ość, zwÅ‚aszcza gdy staramy siÄ™, aby wszystko wyszÅ‚o idealnie! A gdy musimy przygotować wykwintnÄ… kolacjÄ™ albo obiad dla goÅ›ci – gwarantowane, że coÅ› pójdzie nie tak.

“Never apologize”, powiedziaÅ‚am sobie, gdy kilka dni temu otworzyÅ‚am lodówkÄ™, a tam jak gdyby nigdy nic na półce staÅ‚a katastrofa. PiÄ™knie ozdobiony poprzedniego dnia tort na urodziny córki koleżanki rozpuÅ›ciÅ‚ kolorowe koraliki. SmÄ™tny karmel zlaÅ‚ siÄ™ na podstawkÄ™ cienkimi strużkami, a koraliki zmieniÅ‚y siÄ™ w tÄ™czÄ™ i to niezbyt ksztaÅ‚tnÄ…. Nigdy nie stosujÄ™ takich ozdób, wiÄ™c nie wiedziaÅ‚am, że tort (a konkretnie masa grysikowa) okaże siÄ™ zÅ‚oÅ›liwy. OkazaÅ‚o siÄ™, że koleżanka uznaÅ‚a, iż tak ma być i w ogóle nie zwróciÅ‚a uwagi na to, co w moich oczach jawiÅ‚o siÄ™ jako wielka porażka. A już byÅ‚am gotowa upiec jej nowe ciasto.

“Never apologize”, powtórzyÅ‚am ze Å›miechem, gdy na kolacji w domu przyjaciół pani domu zaczęła tÅ‚umaczyć siÄ™ ze stanu pasztetu (który byÅ‚ pyszny, tak swojÄ… drogÄ…). Przecież nikt nawet by nie zauważyÅ‚ rzekomych niedociÄ…gnięć, tak wszyscy byliÅ›my zachwyceni rozchodzÄ…cymi siÄ™ po mieszkaniu zapachami.

Dlatego w kuchni i wobec znajomych – never apologize.

Błędne koło

Å»ycie w Polsce przypomina momentami poruszanie siÄ™ w błędnym kole – albo pokonasz demony, albo oszalejesz. Ostatnia sytuacja, jakÄ… napotkaÅ‚am na swej firmowej drodze, najlepiej tego dowodzi. Otóż, aby móc rozpocząć dostosowanie lokalu do moich potrzeb – tj. maÅ‚ej pracowni cukierniczej, muszÄ™ mieć  zatwierdzony przez PSSE projekt. Jest tylko maÅ‚y haczyk – kuchnia nie ma dostÄ™pu do Å›wiatÅ‚a dziennego. W zwiÄ…zku z tym, zanim w ogóle zÅ‚ożę projekt do zatwierdzenia, muszÄ™ uzyskać zgodÄ™, tym razem Inspektora WSSE,  na “odstÄ™pstwo od warunków oÅ›wietleniowych w lokalu” (to znaczy, ja deklarujÄ™, że nikt tam nie bÄ™dzie pracowaÅ‚ dÅ‚użej niż 4 godziny dziennie, a oni, mam nadziejÄ™, wyrażajÄ… na to zgodÄ™).

W ubiegÅ‚y wtorek zaniosÅ‚am wniosek z dołączonymi rzutami i przekrojami kuchni. ZadzwoniÅ‚am w piÄ…tek – nic, zadzwoniÅ‚am wczoraj i odbyÅ‚am takÄ… mniej wiÄ™cej rozmowÄ™:
- Dzień dobry. No jeszcze nie zajęliśmy się pani projektem. Muszę najpierw obejrzeć sobie tę kuchnię.
- Ale…ta kuchnia jeszcze nie istnieje.
- Jak to? Nie ma budynku?
- Budynek jest, ale jeszcze nie mam kluczy.
- To nie można tam wejść?
- Można, ale wpierw muszę się umówić z biurem nieruchomości i deweloperem.
- Aha. No to nic, tak czy siak muszę tam podjechać, to sobie obejrzę i spróbuję wejść do środka. Proszę zadzwonić w środę.

Zatem – muszÄ™ mieć zgodÄ™, żeby móc zrobić kuchniÄ™. A żeby dostać zgodÄ™, muszÄ™ pokazać kuchniÄ™. Czyż to nie absurdalne?

EDG

Jak pisałam, dziś od rana spędzałam czas w Urzędzie Miasta, dopełniając niezbędnych formalności związanych z zakładaniem firmy. Jako urzędniczka nie lubię odwiedzać urzędów, takie zboczenie zawodowe. Na szczęście UM jest otwarty juz od 7.40, więc nie trzeba stać w kilometrowych kolejkach. Trochę się tego wszystkiego obawiałam, zwłaszcza po artykule, jaki wysłała mi parę dni temu my sElf (niby że o blondynce, ale mały stres pozostaje).

Absurdalne “jedno okienko”, o którym zdarzyÅ‚o mi siÄ™ już wspomnieć, zostaÅ‚o w Krakowie naprawdÄ™ dobrze pomyÅ›lane i rozwiÄ…zane i faktycznie funkcjonuje niemal jak “jedno okienko” (tak naprawdÄ™ cztery, ale w jednym pomieszczeniu). POP czyli Punkt ObsÅ‚ugi PrzedsiÄ™biorcy to równoczeÅ›nie EDG, ZUS, US, GUS. Można też uzyskać tam informacjÄ™, jak wypeÅ‚nić wnioski oraz jak pozyskać fundusze unijne. Ja wypeÅ‚niÅ‚am sobie wczeÅ›niej bardzo intuicyjny formularz EDG w wersji elektronicznej (w wielu wÄ…tpliwych kwestiach sam podpowiadaÅ‚ mi odpowiedzi) i uniknęłam poprawiania wniosku (nawet PKD wybraÅ‚am dobrze!). CaÅ‚a procedura zajęła mi godzinÄ™, raz tylko musiaÅ‚am zaczekać do pani z ZUSu dosÅ‚ownie kilka minut. Przypuszczam, że w godzinach szczytu może to trwać nieco dÅ‚użej, ale wszystko zaÅ‚atwia siÄ™ w jeden dzieÅ„, nie ma mowy o wysyÅ‚aniu czegoÅ› pocztÄ… czy czekaniu miesiÄ…cami. Wszystkie papierki pan od EDG poroznosiÅ‚ do odpowiednich okienek i tyle byÅ‚o mojego zaÅ‚atwiania. Potem można siÄ™ udać do sklepiku z pieczÄ…tkami.

Z dniem dzisiejszym KahvaThea znalazła się w oficjalnym rejestrze. Gratuluję sobie i wszystkim zaangażowanym.

Głos nadziei w sprawie podatku

Wpis na blogu z 10 lipca a.D 2009:

Przypomniała mi się ożywiona dyskusja (a właściwie ożywiony monolog) połączona z machaniem rękami i głośnym wyrażaniem swego zdziwienia tudzież oburzenia, jaką przeprowadziłam z moim dawnym kolegą z lat jeszcze licealnych. Utrzymana była w nurcie popularnego u mnie ostatnio bezsilnego marudzenia na polskie absurdy prawno-finansowe.
- Bo powiedz mi, dlaczego we wszystkich raportach, we wszystkich krajach, gdzie jest podatek liniowy, nagle tego podatku zaczęło spÅ‚ywać wiÄ™cej? Dlaczego wciąż siÄ™ mówi – bardziej i mniej oficjalnie czy naukowo, że obniżenie podatku korzystnie wpÅ‚ywa na publiczne finanse? Bogaci wychodzÄ… wreszcie z szarej strefy i tak dalej…
Prawnik cywilny potaknął bez słowa.
- Zatem skoro tak jest w innych krajach i zostało to udowodnione, i ciągle się o tym mówi, to dlaczego w Polsce nasze władze, jak osły, nie dość, że nie wprowadzą podatku liniowego dla wszystkich, to jeszcze zastanawiają się nad podniesieniem podatku w rok po jego obniżeniu!
- Ponieważ wpÅ‚yw do budżetu nie byÅ‚by odczuwalny JUÅ». A to jest dla nich nie do przyjÄ™cia – wyjaÅ›niÅ‚ mi Ziemowit.

Przypomniała mi się ta rozmowa, gdy trafiłam dziś na TEN artykuł w Onet.Biznes. Może RPO coś wywalczy dla nas, biednych ludków? Mam nadzieję. Inaczej pozostanie mi ekwilibrystyka z podatkiem liniowym w obecnej formie.

Czasem udaje się przeżyć

Nasza pierwsza wizyta w Sanepidzie zaowocowaÅ‚a tylko kilkoma luźnymi uwagami ze strony pani urzÄ™dniczki, podsumowanymi zjadliwym: “A co siÄ™ pani mnie pyta? Niech sobie pani znajdzie dobrego projektanta.” No to gdzie mam pytać o wymogi Sanepidu, jeÅ›li nie w Sanepidzie? Nie wiem. Drugi raz poszÅ‚am sama i…

Wpis z 8 czerwca 2009 r.:

Byłam w Sanepidzie. Pod drzwiami ściskałam projekty od Pani Iwony i trzęsłam się jak przed wizyta u dentysty. Co takiego ma w sobie ta instytucja, że wywołuje blady strach u biednych obywateli? (Oczywiście tych, którzy chcą postępować zgodnie z procedurami).
Weszłam grzecznie, pochyliłam się nad panią z kawką w ręku i zapytałam, z kim mogę skonsultować projekt. Pani rozejrzała się błagalnym wzrokiem po pokoju:
- MiiiichaaaÅ‚…! Zajmiesz siÄ™ paniÄ…?
Pan MichaÅ‚ siÄ™ zajÄ…Å‚ i muszÄ™ stwierdzić jedno – nie ma to jak facet w administracji. Nie dość, że mnie nie spÅ‚awiÅ‚, to jeszcze pomógÅ‚ (sic!), a nawet biegaÅ‚ konsultować mój projekt z szefowÄ… po tym, jak “zabiÅ‚am mu klina odpadami”.
PoznaÅ‚am przy okazji nowe słówko: “mÅ‚ynek koloidalny” (w przedziale od 600 zÅ‚ do 2500 zÅ‚) – dopisujÄ™ do listy nowych znaczeÅ„ i nowych wydatków.
Pan Michał przepraszał mnie za każdym razem, gdy po jego uwagach dorysowywałam na projekcie kolejną ściankę działową i umywalkę. To pewnie z powodu mojej rzednącej miny. Ale postanowiłam się go trzymać. A nuż będzie odbierał nasz lokal.
Aha. Sala konsumpcyjna może mieć 3 metry wysokoÅ›ci, ale kuchnia powinna mieć 3,30 m. Fajnie. Mam podnieść sufit? Trzeba bÄ™dzie pisać proÅ›bÄ™ do Wojewódzkiej Inspekcji Sanitarnej. Ech, Sanepid…

Edit: Ponieważ kilka osób zadało pytanie (w tym moja Wspólniczka, więc tym bardziej czuję się zobligowana), co to jest młynek koloidalny, przeto zamieszczam opis łopatologiczny i zdjęcie. Otóż jest to maszynka, która na wszystkich amerykańskich filmach psuje się pod zlewem, po tym, jak komuś wpada do środka ręka. Ma to urządzonko mielić drobne odpady organiczne, a dzięki połączeniu z kanalizacją, nie trzeba się nimi potem przejmować.

Młynek

Mój mąż twierdzi, że walczymy z potworami: “Bo widzisz…” – tÅ‚umaczy mi – “KiedyÅ› ludzie byli gnÄ™bieni przez smoki i bandytów, którzy gwaÅ‚cili i palili wioski, a teraz mamy sanepid czy inne urzÄ™dy.”

Kawa po polsku, czyli zakładanie interesu w RP

Czasem dopadają chwile zwątpienia. Zazwyczaj idę wtedy do kuchni, by tam dać upust nerwom przy tarcie z jabłkami i cynamonem. W drugiej kolejności wypłakuję wszystkie żale w ramię małżonka. Z rzadka przelewam to wszystko na internetowy papier.

Wpis na blogu z 11 maja a.D. 2009:

Kolejny weekend szkoleniowy za mnÄ…. “Aspekty prawne prowadzenia dziaÅ‚alnoÅ›ci gospodarczej.” Kiedy mnie pytajÄ…: “Nie przeraża ciÄ™ to?”, mam jednÄ… odpowiedź – Nie.

Nie przeraża mnie. PrzestaÅ‚o jakiÅ› czas temu. Nie myÅ›lÄ™ o tym, nie zastanawiam siÄ™, jak bardzo to wszystko jest bezsensowne, pozbawione jakichkolwiek podstaw logiki i Å‚adu. WysÅ‚uchujÄ™ spokojnie tego, co ci wszyscy ludzie (specjaliÅ›ci) do mnie mówiÄ…, notujÄ™ skrupulatnie, a nastÄ™pnie PRZYJMUJĘ DO WIADOMOÅšCI, po czym – znacznie częściej – wliczam w koszty.

Po pierwsze: zasada jednego okienka
Od 31 marca b.r. panuje w Polsce (haha! haha!) zasada “jednego okienka”. To znaczy, zamiast jednostronicowego formularza skÅ‚adamy przy rejestracji firmy formularz siedmiostronicowy przypominajÄ…cy wyglÄ…dem PIT, ale w zamian nie musimy chodzić osobiÅ›cie do UrzÄ™du Statystycznego, Skarbowego i ZUS, bo UM ma to zaÅ‚atwić za nas. Tak wyglÄ…da teoria.
Praktyka: Urząd Skarbowy nie zgodził się, byśmy samodzielnie w UM wybierali formę opodatkowania, w związku z czym musimy udać się osobiście do US, ponieważ nasz podpis złożony przy pani urzędniczce w UM ma mniejszą wagę niż nasz podpis złożony przy pani urzędniczce w US. Co w tym wszystkim najzabawniejsze, wcześniej dało się UM i Statystyczny załatwić w jeden dzień. Obecnie musimy czekać, aż UM prześle nasze zgłoszenie (pocztą) do statystycznego i potem czekać dalej, aż wróci ono do UM. Cała procedura może trwać do 30 dni. Oczywiście, jeśli się pomylimy, zabawa zaczyna się od nowa. Dopiero po uzyskaniu zaświadczenia z UM możemy udać się do US.

Po drugie: wynagrodzenia
Z zasady jestem uczciwym czÅ‚owiekiem. ZdarzajÄ… mi siÄ™ kÅ‚amstewka, nie ukrywam tego, ale sam proces kÅ‚amania jest dla mnie dużym dyskomfortem psychicznym. Z tych samych powodów nigdy nie Å›ciÄ…gaÅ‚am, panikowaÅ‚am, gdy zapomniaÅ‚am kupić bilet i nie oszukiwaÅ‚am pracodawcy, że go uwielbiam. Dlatego też chcÄ™ uczciwie, bez kombinatoryki stosowanej zatrudniać moich pracowników, od poczÄ…tku pÅ‚acić im normalne wynagrodzenia i nie kantować przy pomocy niekoÅ„czÄ…cych siÄ™ umów-zlecenie. Niemniej rozumiem tych, którzy pÅ‚acÄ… swoim ludziom minimalne wynagrodzenie (ok. 1270 zÅ‚ brutto), a resztÄ™ wykÅ‚adajÄ… “pod stoÅ‚em”.
Składki obowiązkowe w państwie polskim liczone od kwoty brutto:
1. Te, które pracownik widzi: emerytalna – 9,76%, rentowa – 1,5%, chorobowa – 2,45%, zdrowotna – 9% + podatki
2. Te, których pracownik nie widzi, a pÅ‚aci je za niego pracodawca: emerytalna – 9,76%, rentowa – 4,5%, wypadkowa – miÄ™dzy 0,8% a 3,6%, fundusz pracy – 2,45%, fundusz gwarantowanych Å›wiadczeÅ„ pracowniczych – 0,1%.
Tzw. narzuty za wynagrodzenia, czyli to, co jest ponad kwotÄ… netto, wynoszÄ… w Polsce niemalże 50% i stawiajÄ… nas tym samy na czele wszelkich Å›wiatowych rankingów kosztów pracy (równoczeÅ›nie jesteÅ›my na 147 miejscu na ok. 160 paÅ„stw w rankingu swobody gospodarczej – gdzieÅ› miÄ™dzy Senegalem a Zimbabwe).

Po trzecie: co muszę odwiedzić, nim założę firmę (oczywiście mowa tylko o administracji)
1. UrzÄ…d Miasta
2. UrzÄ…d Statystyczny (obecnie teoretycznie nie)
3. Punkt wyrabiania pieczatek
4. Bank
5. UrzÄ…d Skarbowy
6. ZUS (nie mogę się doczekać)
7. Sanepid
8. PIP
9. UrzÄ…d Celny (sic!)
10. Urząd Marszałkowski
W każdym z tych miejsc zostawiam kilkustronicowe formularze, oÅ›wiadczenia, zaÅ›wiadczenia ze wszystkich poprzednich miejsc, proÅ›by, rzadziej groźby, ponaglenia i tzw. “czynny żal” (zdarza siÄ™). Ponadto co miesiÄ…c do części z tych miejsc wysyÅ‚am formularze, oÅ›wiadczenia, zaÅ›wiadczenia… Dla niektórych z tych urzÄ™dów (zwÅ‚aszcza skarbówki, sanepidu i PIP) muszÄ™ prowadzić okoÅ‚o 10-15 różnych ewidencji, spisów z natury itp.
MuszÄ™ zakupić kasÄ™ fiskalnÄ… i wagÄ™ fiskalnÄ…, która jest 10 razy droższa od zwykÅ‚ej tylko dlatego, że ma zaÅ›wiadczenie, iż może być używana w sklepie (co mi przypomina caÅ‚y przemysÅ‚ Å›lubny – zwykÅ‚y bukiet kosztuje 30 zÅ‚, ale Å›lubny 200 zÅ‚ – tylko dlatego, że nazywa siÄ™ “Å›lubny”).
Sanepid zmienia swoje przepisy co 3 miesiÄ…ce, przynajmniej raz na pół roku przychodzi na kontrolÄ™. Nikt normalny nie bÄ™dzie robiÅ‚ remontu tylko po to, żeby siÄ™ dowiedzieć, iż za trzy miesiÄ…ce musi przerabiać z powrotem, wiÄ™c pÅ‚aci kary. DziÄ™ki temu Sanepid ma fundusze na funkcjonowanie. Po drodze – wdrożenie HACCP, GMP i GHP – bo Unia.
To nie koniec, ale…

DotarÅ‚eÅ› aż tutaj, Drogi Czytelniku? Oj, przepraszam, rozpisaÅ‚am siÄ™ chyba… Mam wizjÄ™ siebie siedzÄ…cej w ciemnej spelunie z papierosem w rÄ™ku, wygÅ‚aszajÄ…cej spokojnie to wszystko.
Nie, nie żalÄ™ siÄ™. Jak powiedziaÅ‚am na poczÄ…tku – ja to przyjmujÄ™ do wiadomoÅ›ci. Nie martwiÄ™ siÄ™ – co mi to da? PÅ‚akaÅ‚am – tylko raz. Krótko. Nie poddam siÄ™, bo perspektywa życia z marzeniem, którego nie ziÅ›ciÅ‚am tylko z powodu tego, że urodziÅ‚am siÄ™ w takim, a nie innym kraju, jest zbyt straszna.

www.kahvathea.pl | WordPress | projekt graficzny: Artedotum.pl